Mikolaj Korzistka

W mojej klasie w bielskim liceum było nas czterech czy pięciu grających na gitarze. Zaczynaliśmy wszyscy od tych samych piosenek – granych na szlakach turystycznych Beskidu. Od Wolnej Grupy Bukowiny do Eli Adamiak, od Naszej Basi Kochanej do Wałów Jagiellońskich.  Grało się przy ognisku, kto równiej i głośniej, ten lepszy. Dziesiątki piosenek, nieraz nieznanych autorów, zbierane w turystycznych śpiewnikach, przekazywane z rąk do rąk, były naszym abecadłem i elementarzem muzycznym.

 

Pierwszą swoją piosenkę napisałem w tamtym okresie do słów Michaiła Lermontowa, na lekcję rosyjskiego, żeby nie uczyć się kolejnego wiersza na pamięć – skończyło się tym, że musiałem wykonać ją na akademii z okazji rocznicy rewolucji październikowej – niezamierzony przeze mnie efekt, który mnie wcale nie ucieszył. Dla wsparcia namówiłem kolegę, aby ze mną na tę scenę wyszedł i zagrał. I tak odbył się mój pierwszy, oficjalny występ.

Drugą piosenką był blues. Na pierwszym roku studiów – matematyka teoretyczna na UJ – spędziłem sześć miesięcy w sporej samotności. Wynajmując pokój od nieobecnej właścicielki na Dąbiu w Krakowie, poruszałem się w zaklętym kręgu dom – zajęcia, czasem tylko wpadając do mojej krakowskiej rodziny na wyżerkę, stęskniony rozmowy z ludźmi. Stąd jego tytuł „Blues pustego domu” - prosty dwunastotaktowy E-dur z moim tekstem.

 

Po roku zdałem na anglistykę – zmiana planów życiowych, żona, dziecko.  Tam wciągnąłem się w nurt folku amerykańskiego. Wraz z dwójką przyjaciół – Lucyną Cymerkiewicz i Bogusławem Frymorgenem – założyliśmy zespół folkowy Bus-Stop. Zaczęło się od koncertu w bibliotece Instytutu Anglistyki – myśleliśmy, że przyjdzie parę osób, a zwalił się cały Instytut, z dyrekcją na czele. Ktoś nas wtedy namówił na koncert w klubie “Zaścianek” - dostaliśmy pierwsze pieniądze za to granie!  Potem wygraliśmy pierwszą i trzecią edycję „Śpiewać każdy może” w “Zaścianku”, Lucyna dostała nagrodę za najlepszy wokal na Kickanzonie - festiwalu w warszawskim akademiku, Wojtek Belon zaprosił nas do udziału w koncercie „Święto” na odradzającej się Famie - i nagle zaczęliśmy grać w całym kraju. Nagroda na Famie, Festiwale SMLC w Mrągowie, SFP w Krakowie w 1985 roku, gdzie – jako Frymorgen i Korzistka – zdobyliśmy trzecie miejsce oraz zaproszenie do Opola na koncert Debiuty – tam otrzymując wyróżnienie i udział w koncercie finałowym (z orkiestrą Górnego). Wcześniej jeszcze nagraliśmy w studiu w “Zaścianku” kasetę Bus-Stop – głównie amerykański folk, choć jest tam chyba też polski numer z tekstem Grzegorza Tomczaka „Piosenka o załzawionym szaliku”. Razem z Bogusiem wziąłem udział w nagraniu w Warszawie trzech piosenek “Chwili Nieuwagi”, zespołu tragicznie zmarłego w 1985 roku Roberta Podgajnego. Gdzieś wtedy nagrałem u Antka Krupy w krakowskim Radiu na Szlaku pięć piosenek z moją muzyką do wierszy dla dzieci Ludwika Jerzego Kerna, które znalazłem na ostatniej stronie “Przekroju”. W tym okresie napisałem też słowa „Kołysanki dla Kasi”, którą skończyłem dopiero po latach, w Chicago.

 

Kiedy Bus-Stop przestał istnieć, zacząłem grać trochę sam, trochę z różnymi muzykami.  Dołączyłem na jakiś czas do Sweet Misery Band, krakowskiego zespołu muzyki folk i country.  W ramach programu „Gitarą i piórem” grałem z Wojtkiem Belonem i Adamem Ziemianinem, aż do przedwczesnej i tragicznej śmierci Wojtka. Przyjaźniłem się i współpracowałem też w tamtym okresie, mniej lub więcej, z różnymi muzykami – gitarzystami Maciejem Śliwińskim, Janem Hnatowiczem, Ryszardem Styłą, basistami Wojciechem Bobrowskim i Bogusławem Mietniowskim, perkusistą Grzegorzem Sznajderem. Wtedy też nagrałem tradycyjny utwór „Hangman’s Tree” na płytę „Corinna, Corinna”, w 1986 roku wziąłem udział w kolejnym SFP, zdobywając wyróżnienie - grałem wtedy dwie ze swoich kompozycji do słów Zbigniewa Książka: „By na starość” i „ Moja piosenka”.

 

Grałem w tym okresie głównie amerykański folkowy repertuar (no, z jednym angielskim wyjątkiem – „Streets of London” Ralpha McTell’a). Ciągnęło mnie jednak, by tworzyć swoje. Wśród pierwszych prób, oprócz piosenek do tekstów Książka, muzyka do wierszy Wojtka Belona – „List o czekaniu”, „Jasnej”, „Jeszcze mi brzmi”, tłumaczenie „Piosenki mostu 59-tej ulicy” Paula Simona, blues „Nie płacz mała”, z moimi słowami, oparty na riffie nauczonym od Maćka Śliwińskiego. Cały czas grałem też koncerty po Polsce, aż do 1987 roku, kiedy to dogoniło mnie wojsko na rok, a w 1989 wyjechałem na stałe do USA.

 

Pierwsze lata w Stanach to praca i trochę muzyki. Dziwnym trafem w tym samym okresie w Chicago przebywała spora grupa przyjaciół muzyków – pierwszą pracę załatwił mi Wacław Juszczyszyn (WGB), dołączyli do nas za oceanem Bogusław Mietniowski, Jan Hnatowicz i Anna Treter, w Chicago była Grażyna Auguścik (jest do dzisiaj), był Andrzej Pawlik, Grażyna „Zając” Kulawik”, Alan Baster, dojechał Maciej Śliwiński, przewijali się Zbyszek Książek, Tomek Wachnowski, Ryszard Styła i Marek Stryszowski. Było sporo polskich klubów z muzyką na żywo, nie tylko „do kotleta” – naszym ulubionym miejscem stała się „Cafe Lura”, gdzie często graliśmy i siedzieliśmy do rana. Ten tygiel stworzył przyjaźnie na lata.

 

Początek nowego wieku zmienił krajobraz. Sporo przyjaciół wróciło do Polski, pojawili się nowi. Stworzyliśmy zespół 5000, przypadkowo – z Piotrkiem Kucharskim, Leszkiem Filem, Wojtkiem Namaczyńskim, Waldkiem Stalewskim. Graliśmy przez parę lat, głównie moje rzeczy, trochę Nalepy, bluesy Wojtka Belona. Pod egidą Stowarzyszenia Wietrznych Studentów nagraliśmy trzy utwory na składankę pięciu polskich kapel w Chicago (płyta „Grammy”). Zespół rozpadł się, a ja z rozpędu… pisałem dalej. Powstały piosenki, które dołączyły do tych jeszcze krakowskich – do tekstów Maćka Danka, Wojtka Jarocińskiego, Tomka Wachnowskiego i moich – pisanych na kolanie i w przypływie emocji.

 

I tak w 2010 roku Jan Hnatowicz namówił mnie na wydanie płyty – jej efektem są te słowa. Bez namowy Jasia i bez płyty Z Krakowa do wczoraj nie byłoby tej strony. A co dalej – mam nadzieję, że dalsze płyty – z tekstami przyjaciół i moimi. Mam pomysł na co najmniej trzy.  Czas pokaże…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Płyta "Z Krakowa do wczoraj"

Do kupienia tutaj